Jest taki film z 2014 roku, w którym gość się wkurza, gdyż zbiry zabijają mu psa. W Obywatelu Dopalonym główny bohater też ma czworonoga, któremu musi wyprawić pogrzeb.
Jest taki film z 2014 roku, w którym gość się wkurza, gdyż zbiry zabijają mu psa. W Obywatelu Dopalonym główny bohater też ma czworonoga, któremu musi wyprawić pogrzeb.
Po wybuchowych wydarzeniach z zeszytu trzeciego, przychodzi czas na chwilę oddechu. Szczególnie że Archer zobowiązuje się, że do końca dnia nic już nie wysadzi w powietrze.
Antologia Dreszczyk przeszła tą samą artystyczną drogę co kilka lat temu Rzeźzin. Z podobnym skutkiem.
Kolejna opowieść SF z kosmitami napadającymi na Ziemię. Niby klisze, ale kilka intrygujących pomysłów jest.
Czas by kth. to efekt ubiegłorocznego 24 godzinnego maratonu komiksowego, który odbył się w Bibliotece Poznańskiej. Liternictwo tytułu obiecuje pewną psychodelię w środku, jednak daleko jej od tej kojarzonej z popkulturą lat 70.
Seria Goran to kolejny przykład pokazujący, że bez większego doświadczenia komiksowego tworzenie epickiej historii fantasy jest bardzo wyboistą drogą.
Hubert Czajkowski tworząc opowieść o Zygmuncie III Wazie ustrzegł się głównej niedogodności komiksu o Batorym - zbytniej fabularnej skrótowości. Walka o Bałtyk to zaledwie pierwszy tom monumentalnej historii, dzięki czemu pozycję czyta się o wiele lepiej.
Twórcy nie kłamali. Pierwszy zeszyt o wiedźmie voodoo można czytać bez znajomości wydanego dwa lata temu prologu.
Można nie lubić wrestlingu i całej otoczki przemocy, która unosi się nad tym sportem. Ale komiks przeczytać warto, choćby ze względu na komentarz społeczny.
Są ludzie, którzy są tak zarobieni, że nie umieją odpoczywać na urlopie. Dotyczy to również mitycznych istot.
Warszawski rysownik wciąż czeka na swój pełnoprawny debiut na polskim rynku, a ja się chwalę moim niedawnym odkryciem - australijską serią dla młodzieży, którą Dedelis ma okazję współtworzyć.
Skoro na rynku ukazał się nowy zin Łapińskiego, znaczy że Marcin w ostatnim roku poobcował trochę z nowinkami SF, które posłużyły mu do zmajstrowania nowej, satyryczno-niezalowej historii.
Ostatnimi czasy obrodziło nowymi tytułami superhero w polskim wydaniu. Od parodii po próby świeżego spojrzenia na gatunek. Twórcy Karmiciela celują w klimaty wczesnego Image. I robią to na tyle sugestywnie, że tytuł ma chyba największy potencjał komercyjny w swojej działce.
God save the Queen! Tak w 1977 roku wydarł się do mikrofonu Johnny Rotten. Po lekturze Frankenrockera chce się krzyknąć "Punk save the world!".
Dziś na tapecie nieco starszy tytuł, ale dopiero niedawno wpadł mi w łapki. Piszę o nim, gdyż muszę dać upust emocjom - dawno żaden komiks mnie tak nie zirytował. Będą spoilery!
Pewnie to już powszechnie znany fakt - Edytę Kranc wcześniej mogliśmy poznać jako Edytę Bystroń. A oto jej najnowszy zin. I podobnie jak wcześniejsze tytuły artystki, tak i ten porusza temat, z którym wolelibyśmy się za często nie spotykać osobiście.
Często po przeczytaniu jakiegoś krótkiego komiksu od razu tworzy się myśl "szkoda, że taki krótki". Po lekturze Crisis City ta myś...