Asia Wardzyńska w swoim najnowszym zinie zabiera czytelnika w oniryczną podróż do pustego, skalistego miejsca.
Bohaterką 10-stronicowej opowieści jest dziewczyna, która mieszka sobie w przytulnym domku pośród lasu. Poznajemy ją, gdy otwiera portal za pomocą magicznego amuletu. Po przejściu materializuje się w ciemnej, pozbawionej życia krainie. Spacerując po piasku trafia na ukryty pod kamieniem zwój z zaklęciem. Bierze więc świstek do rąk i wypowiada zapisaną w nim formułę. Chwilę później na horyzoncie materializuje się gotyckie zamczysko. Gdy przekracza próg budowli, jej oczom ukazują się zawieszone w powietrzu inne kryształy.
Historie, który wychodzą spod ręki Asi rzadko kiedy są standardowe. Takie, o których można powiedzieć "chodzi w nich o to, że...". Wardzyńska operuje niedomówieniem i zmusza czytelnika do własnej interpretacji sekwencji obrazków. To, co nie zostało zabrane operuje poetyką snu a otwarte zakończenie jedynie zwiększa konfuzję w odnalezieniu klucza do zrozumienia fabuły. Przygotowałem sobie dwie skrajne interpretacje. Pierwsza jest negatywna - tęsknota za przygodą i chęć opuszczenia 'ciepłego gniazdka' może spowodować wkroczenie w mroczną pętlę bez powrotu. Pozytywną egzegezą jest przełamanie bariery strachu i wkroczenie na nieznany (życiowo) teren, który przynosi tyle ciekawych, choć niepoznanych dróg do eksploracji, że nie warto tracić czasu okupując się w jednym miejscu a ruszyć ku nowemu, choć niewiadomemu. Owszem, chciałbym by ta druga opcja była tą właściwą, lecz cóż, strona nr 10 jest zwyczajnie zbyt enigmatyczna, by być jej pewnym w 100%.
A sam zin jest uroczy. Wardzyńska zrobiła go w klasyczny sposób. Można powiedzieć wręcz, że 'craftowy'. Artystka kartkę A4 pocięła w tak zmyślny sposób, że można - niczym quasi origami - spróbować ją złożyć w nowy sposób i otrzymać nową sekwencję obrazków. Choć akurat nie polecam tego rozwiązania - otrzymamy wyższy stopień abstrakcji. Na szczęście kadry są ponumerowane, więc mocowanie się z papierem nie frustruje a dostarcza chwilowej, sympatycznej zabawy.
Magia, granica jawy i snu oraz poszukiwanie sposobu na życie. Tego, czego nie zabiera najnowszy zin Asi Wardzyńskiej to poczucia obcowania z czymś fajnym, introwertycznym i osobistym.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz