wtorek, 24 marca 2026

Miazga (scenariusz: Łukasz Szostak, rysunki: Rafa Janko, timof comics, 2025)


Folk horror to nie tylko diabły, demony i czarownice. Przedwieczne zło ma także twarz miejskiej legendy.

W dość dramatycznych sytuacjach po latach spotykają się koleżanki z liceum. Można powiedzieć, że życie rzuciło je po obu stronach stronach barykady. Jedna z nich wykrzykuje hasła podczas Marszu Równości, druga jest policjantką mającą za zadanie utrzymywać ład i porządek. Po wydarzeniu udają się do pizzerii, która w młodości była częstym miejscem wypadów na miasto. Powodem jest nie tylko chęć odświeżenia znajomości. Funkcjonariuszka pokazuje dawnej znajomej coś, co uruchamia lawinę wspomnień pewnej wakacyjnej nocy, tuż po zdanej maturze. Grozę sytuacji podbija fakt, że trzecia dziewczyna z ich paczki od kilku dni wysyła zdjęcia z miejsca, gdzie wówczas napotkały pewnego niemieckiego turystę. Mocno zaniepokojone całą sytuacją przyjaciółki postanawiają wrócić do lasu, nie wiedząc że to miejsce jest obszarem działania starej klątwy.

Szostak napisał bardzo lynchowski scenariusz; widać to szczególnie w drugiej połowie komiksu, gdzie rzeczywistość zaczyna się uginać pod naporem surrealistycznych wydarzeń. Zło w tej historii jest fatalistyczne - winowajcą jest ludzkość sama w sobie. Mroczną siłę w Miazdze nie można nazwać, nie ma więc niczym przełamać klątwy, odkupić, wykorzenić, wyegzorcyzmować. Nie ma podziału na dobrych i złych, sprawiedliwość nie działa, nadzieja również nie ma prawa wstępu. A ludzkie występki w upiornym sprzężeniu zwrotnym jedynie dokładają szlamu. Po tym względem komiks jest dołujący i przytłaczający. Można się zastanawiać ile z pokazanych wydarzeń było efektem obcej siły a ile błędami młodości - ale jakąkolwiek odpowiedź byśmy nie wybrali, groza i tak wybucha z ogromną siłą. 

Bardzo podoba mi się ile inspiracji Łukasz zawarł w Miazdze. Koszmar minionego lata, Blair Witch Project, Zaginiona Autostrada, Na Ziemi - to te bardziej widoczne rodzynki. Ale dodatkowo zostały unurzane w sosie z wielu społecznych aspektów. Szostak nawiązuje do ekologicznych zagadnień, niedawnych wydarzeń związanych z marszami kobiet, a także delikatnie podejmuje kwestię tożsamości płciowej. Główne bohaterki łączy uczuciowa więź, ale jest ona obwarowana barierami wstydliwego milczenia i ograniczona głównie do niewerbalnej komunikacji. Wszystkie te wartości dodane ładnie wypełniają główny szkielet fabularny - niby nie są konieczne do przestraszenia czytelnika, ale polski horror od lat zmaga się z wiarygodnością sytuacyjną, jeśli zostanie przeniesiony na rodzimy grunt. Tu się udało: tak, ta historia miała prawo zdarzyć się w Polsce i nie miałem odczucia że obcuję z zwykłą konwersją zachodnich motywów na nasze. 

Rafa Janko w porównaniu ze swoim autorskim Mięchem uprościł kreskę. Poprzestał na mniejszej ilości szczegółów, lecz mimo to straszy mocniej w myśl zasady 'im mniej widać tym lepiej'. Podobnie jak w wcześniejszym dziele udanie operuje ostrą czerwienią - choć tym razem wzór jest prosty. To, co jest złe, jest krwistoczerwone - w świecie rzeczywistym dominują czarno-białe kadry. A że artysta pokazał, że ma rękę do ciekawych umiejscowień kamery, graficznie poużywał sobie i tutaj. Jego sekwencje obrazkowe mają pazur filmów found footage. "Obiektyw" Janko jest bardzo nerwowy i często ślizga się z jednego szczegółu na drugi - chwilę zatrzyma się na twarzy, by za chwilę osunąć się na brzuch, rękę, przedmiot. Taka narracja wywołuje planowy niepokój. Mimo, że my jako czytelnicy wiemy o wiele więcej od bohaterek to i tak udziela nam się ich nastrój grozy, klaustrofobii oraz zaszczucia.

Polecam. Na podobnych lękach grał Jacek Frąś we swoim Glinnie. Miazga to rasowy horror o pierwotnym źle. Tym bardziej strasznym, że zbyt przedwiecznym by stawić mu czoła.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miazga (scenariusz: Łukasz Szostak, rysunki: Rafa Janko, timof comics, 2025)

Folk horror to nie tylko diabły, demony i czarownice. Przedwieczne zło ma także twarz miejskiej legendy.