piątek, 27 marca 2026

Pan Samochodzik: Uroczysko #2 (scenariusz: Zbigniew Nienacki, Mieczysław Sarna, rysunki: Mieczysław Sarna, wydawnictwo Siedmioróg, 2025)


Drugi tom można określić jednym słowem: ambiwalentny.

Diabelskie sprawki zaczynają się chwilę później od wydarzeń przedstawionych w Tajemnicach kurhanu. Archeolodzy odkrywszy, że zostały im skradzione narzędzia idą spać, by zająć się sprawą w świetle dnia. A ranek zaczyna się dość wcześnie - profesor Nemsta budzi obóz by pokazać kolejny psikus w wykonaniu diabła Kuwasy. Naukowcy to jednak przytomnie myślący ludzie i w fantastyczne twory nie wierzą, więc zaczynają rozglądać się po wiosce szukając informacji, kto może stać za nocnymi kradzieżami. Szybko okazuje się, że psoty diablęcia stają się coraz bardziej śmiałe - w pewnym momencie znika bez śladu doktor Nietajenko.

To, co świetnie się czyta to motywy detektywistyczno-etnograficzne. Wszystkie próby poznania natury Kuwasy zostały podane w interesujący sposób - a to w oparciu o przekazy historyczne bądź w postaci zeznań miejscowych, którzy widzieli "coś" wokół ich obejść. Takie zestawienia pokazują, jak może działać ludzka 'logika' w zderzeniu z czymś o nieznanym pochodzeniu. Również sploty wydarzeń, na wskutek których są ujawniane pewne informacje są podane w ciekawy, przystępny i lekko humorystyczny sposób. W drugim tomie jesteśmy w samym środku zagadki a Sarna na tym etapie dość umiejętnie dawkuje emocje - razem z bohaterami wiemy, że ów diabeł to wymysł wyobraźni, ale nie mamy jeszcze żadnej wyraźnej poszlaki, kto dokładnie może stać za całą intrygą. Równocześnie w fabułę wkrada się (pozornie?) niepowiązany wątek związany z wujkiem głównego bohatera. Dostajemy rozbudowaną retrospekcję, z kolejną zagadką w tle, choć można sądzić że została ona wprowadzona po to, by młody reporter stał się w przyszłości posiadaczem charakterystycznego wehikułu. 

Kuleją z kolei relacje międzyludzkie i nie do końcu udane popchnięcia fabuły do przodu. Choć zapewne trzeba to zrzucić na karb ramotkowości pierwowzoru. Widać to po sztywności w dialogach - ludzie, którzy się dłużej znają, cały czas sobie 'panują' i zwracają wyłącznie formalnie. Tomasz, mimo iż student, traktowany jest jako wieloletni reportażysta, który swoimi artykułami może mieć ogromną siłę sprawczą. Zmiany w nastawieniu jednych ludzi do drugich są kreślone zbyt grubą kreską, by przyjąć bez zastrzeżeń zwroty fabularne. Owszem, można podpierać się Konstytucją, ale że w sytuacji, która nie ma nic wspólnego z polityką? Rozumiem, że Mieczysław Surna chciał zachować jak największą zgodność z literackim pierwowzorem, ale tym samym obnażył kilka nietrafionych pomysłów Nienackiego.

O warstwie graficznej mogę się jedynie powtórzyć. Rysunki mają pełne prawo spodobać się miłośnikom kreski Grzegorza Rosińskiego - artysta patrzy na przyrodę w ten sam sposób co twórca Thorgala, nawet kolory wydają się być zbieżne z paletą stosowaną przez Grazę. Mieczysław rysując retro Polskę z ubiegłego wieku zadbał o szczegółowy research tamtejszych ubrań, pojazdów, architektury. Choć chyba zdarzył mu się jeden kiks i kolejkę na Gubałówkę pomylił z kolejką na Kasprowy Wierch. Ale to szczegół. Artysta zadbał by mimo ścian tekstu i dymków zasłaniających sporą część kadrów i tak było na co popatrzeć.

Komiks operujący nostalgią. Uroczysko jako wierna adaptacja jest przegadanym dziełem, ze wszystkimi wadami i zaletami tej konwencji. I mimo, że podczas lektury często ma się odczucie 'ale to się zestarzało' to miejscami zestarzało się to z gracją. I pozostawiło w przyjemnym stanie zaintrygowania przed finalnym tomem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz