Gdyby wytwórnia Troma chciała zrobić film post-apo, Dzieci Stwórcy mogłby posłużyć za inspirację.
Można nie lubić wrestlingu i całej otoczki przemocy, która unosi się nad tym sportem. Ale komiks przeczytać warto, choćby ze względu na komentarz społeczny.
Hubert na początku roku zapowiedział koniec serii. Po czym 'puścił oko' sugerując, że to niekoniecznie oznacza rozstanie się z bohaterami. Teraz już wszystko wiadomo. Szósty zeszyt to koniec WE. Ale...
Niestety Sonne nie dostarczyła w tym roku żadnego świeżego straszaka, który mógłby być bohaterem halloweenowego wpisu. Na szczęście z pomocą przychodzi Lupus i jego nowe bazgroły!
W spinoffie Maciek, w zawartej w dodatkach rozmowie Ronka z Jakubem Sytym, Hubert zapowiedział, że zeszyt piąty będzie ostatnim z serii. Choć między słowami można było odnieść wrażenie, że artysta niekoniecznie ma na myśli porzucenie wykreowanego świata. Czy #5 przynosi więc jakieś poszlaki na temat przyszłości cyklu? Bądź jego zakończenia?
Przed premierą Fungae można było wyczuć lekki hype na ten tytuł. Ale już pierwsze (i kolejne) doniesienia polekturowe lekko ostudziły emocje. Jestem świadom wad wytykanych przez recenzentów, ale postaram się trochę je obronić (używając do tego drobnych spoilerów).
Myślałem, że to porzucona seria. Zeszyt drugi ukazał się w 2020 roku, a przez ten czas Piotr "Bichuck" Biczyński zaangażował się w inne projekty. A tu proszę, na rynek wjechał kolejny tom post-apokaliptycznych przygód Jezusa i spółki.
Huber Ronek ma plan dotyczący świata WE. Zaczątkiem zmian ma być Maciek, zeszyt będący spin-offem serii.
Echa dramatycznych wydarzeń z tomu drugiego nie jest łatwo zaleczyć. Mimo iż nowa odsłona Postapo przynosi kilka chwil względnego spokoju, groza nie daje o sobie zapomnieć.
(Uwaga na lekkie spoilery).
Antologia w zamierzeniu miała być prezentem dla czytelników oczekujących na tom trzeci Postapo. Z perspektywy czasu wiemy, że owo oczekiwanie znacznie się przedłużyło i kolejna część będzie mieć premierę dopiero w tym roku. Komiks jak najbardziej warto sobie przypomnieć przed lekturą nowych przygód Marcina Tramowskiego, mimo iż uderza w inne tony niż seria główna.
Ja rozumiem rebooty, ale żeby pozbawić bohatera znaku rozpoznawczego, jakim jest wąs? No nie wiem...
Powiadają, że dowcip powtarzany sto razy przestaje być śmieszny. Bohaterowie dzisiejszego wpisu próbują zaprzeczyć tej tezie.