środa, 18 lutego 2026

Wydział 7: #16. Cele (scenariusz: Tomasz Kontny, Marek Turek, rysunki: Grzegorz Pawlak, wydawnictwo Ongrys, 2025)


Start czwartego sezonu be like:


Frodo Baggins, gdy wrócił do Shire po zniszczeniu Pieścienia, zastał rodzinną wioskę mocno zmienioną. Podobnie musieli czuć się członkowie Wydziału 7, gdy wrócili z Pragi. Misja niby zakończyła się sukcesem, ale radzieckim przyjaciołom nie spodobało się, że nadnaturalny cel operacji wymknął się spod kontroli a mieszkańcom czechosłowackiej stolicy ukazały się jakieś golemy i smoki. Ruscy więc nakazali przeprowadzenie audytu. W swoim stylu; zapraszając członków Wydziału do pomieszczeń z kratami. A do reorganizacji komórki wyznaczono Dolores Umbridge major Tatianę Iwanowicz. 

W Celach wątki paranormalne zostały zepchnięte na dalszy plan, występują jedynie w retrospekcjach. Scenarzyści skupili się politycznych zawirowaniach związanych z działalnością Wydziału 7 oraz ponownie rozstawili pionki na planszy, czego efekty będziemy zapewne obserwować w kolejnych zeszytach. I jak zwykle - rozbudowali świat przedstawiony wprasowując weń drobne szczegóły, których źródła były sygnalizowane we wcześniejszych odsłoanch. Dla przykładu - dostajemy kolejne potwierdzenie, że Dobrowolski i Jaruzelski są dobrymi znajomymi a istnienie radzieckiej wersji Wydziału staje się faktem.  Jednak głównym bohaterem twórcy uczynili zupełnie nieoczekiwaną postać. Zbigniew Zawada gdzieś tam przewijał się w tle i był kreślony na totalnie antypatyczną postać. Tutaj dostał swoje back-story. Dalej nie wzbudza sympatii, ale jego historia okazała się doskonałą trampoliną by zdradzić czytelnikom parę tajemnic związanych z Szymonem Wilkiem. Co z tego wyniknie? Na obecną chwilę można jedynie powiedzieć, że czas zbolałej twarzy porucznika (którą oglądaliśmy przez cały sezon trzeci) ma się ku końcowi i Wilk może wreszcie sam dostrzeże, jaką "niecodzienną" postacią przyszło mu być. 

Do deski kreślarskiej powraca Grzegorz Pawlak i od razu przywołuje miłe wspomnienia z czasów Operacji Totenkopf i Dobranocki. To on nadał w zeszycie #1 rysy postaciom, które przez to najbardziej zapadły w pamięć - można więc Cele określić jako powrót "starych znajomych". Za to na potrzeby części retrospekcyjnej, w bieli i czerni, dość wyraźnie zmodyfikował swoją kreskę. Bliżej jej tu do stylu Łukasza Godlewskiego - stała się bardziej nerwowa, grubsza, chropowata i operująca niezalową umownością niż cyzelowaną drobiazgowością. Prosty zabieg by przedstawić dwie linie czasowe a jednocześnie bardzo udany.

Start sezonu czwartego praktycznie pozbawiony jest akcji. Turek i Kontny stawiają na dialogi, które niosą podwaliny pod nowe wydarzenia. I to właśnie dialogi podreślają brutalność rzeczywistości roku 1968. Cele są posępnym, dołującym epizodem, ukazującym kolejny raz jak komunistyczni aparatczykowie przy władzy z łatwością owijali wokół palca losy podległych sobie ludzi. Przywołam tu serial Archiwum X. Co prawda po latach w głowie zostają te odcinki, gdzie twórcy wykreowali ciekawe potwory tygodnia, jednak najlepiej oceniane epizody to te obracające się wokół politycznych intryg, spisków i w których pogłębiano rysy charakterologiczne bohaterów. Cele są właśnie takim zeszytem.
 
tl;dr: mocne, intrygujące otwarcie nowego sezonu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz