niedziela, 15 lutego 2026

Sobota to dobry dzień na komiksy #2-#3 (scenariusz i rysunki: Karol Jesiołkiewicz, wydawnictwo własne, 2024/2005)

Ech, szkoda że Karol Jesiołkiewcz wydaje swój magazyn z częstotliwością jeden numer na rok.

Poniekąd to zrozumiałe; już na pierwszy rzut oka widać, że artysta musi nad kadrami spędzać ładne godziny, by je ukończyć na takim poziomie szczegółowości. Mimo, iż kreska Karola to satyryczny cartoon, w którym można sobie pozwolić na umowność kreowanego świata, to takie skróty nie przechodzą u Jesiołkiewicza. Miliony drobnych kresek budują fryzury bohaterów, mięśnie twarzy, wnętrza pomieszczeń oraz plenery pełne postaci i budynków z wyraźnie zaznaczonymi cegłami, z których są zbudowane - oczy wyobraźni automatycznie tworzą projekcje skupionego Karola, który to z językiem na brodzie stawia kolejną wycyzelowaną kreseczkę.

Drugi i trzeci numer autorskiego zina przynosi kolejne przygody bohaterów znanych choćby z zeszytu pierwszego, jak i autonomiczne historie. Expergefactus Deos to nietypowa opowieść SF. Nietypowa, gdyż każe trochę inaczej spojrzeć na Daenikowskie mitologizmy o bogach z kosmosu. Dość powiedzieć, że jednym z bohaterów jest osoba cynicznie podchodząca do pewnych zachowanych artefaktów z przeszłości. Owszem, podobnie jak wszystkie historie Jesiołkiewicza, ta i tak oparta jest na suspensie - wartością dodaną jest satyryczna wariacja na temat Planety Małp. Przypadek Garrona to z kolei dyskusja twórcy ze swoim dziełem. Robił to już Jerzy Chmielewski wchodząc w interacje z Tytusem, Romkiem i A'tomkiem - robi to Jesiołkiewicz przekomarzając się z rycerzem Garronem. Gdyż ów rycerz może i błyszczy na łamach magazynu AKT, ale zabrakło dla niego miejsca w pierwszym numerze Soboty. Więc przylazł do numeru drugiego z pretensjami. Fajny to autoironiczny short, świadczący o dużym dystansie artysty do własnej tworczości.

Ciekawie ewoluują Smalltalkersi. To króciutkie, w formacie pasków gazetowych, komiksiki o perypetiach Chudego i Grubego. O tym, jak bardzo są różni charakterologicznie i jak bardzo miłują się w komiksach wiemy z pierwszej odsłony. A teraz mamy okazję poznać ich życiowe partnerki. Czy to są przysłowione drugie połówki pomarańczy dla swoich partnerów? Tego nie zdradzę, napiszę tylko że należy oczekiwać dużo humoru wynikłych z rozmówek damsko-męskich a także... wiele nawiązań do tematów, którymi żyją komiksiarze w ostatnich latach. "Kupki wstydu" niech będą najmniej spoilerowym przykładem.

Najdłuższe krótkie historie przypadły Burmistrzowi i Profesorowi Vektorowi Samozło. Tu Karol pozwolił sobie na cały satyryczny wachlarz komentarzy na temat współczesnych czasów. Remedium na temat undergroundu rozprawia się ze sposobem zarządzania publicznymi pieniędzmy przez włodarzy miejskich oraz postępującą komercjalizację dóbr kultury a Gorące popołudnie żywych trupów podejmuje gorący temat planowania przestrzeni miejskim pod naciskiem zakusów deweloperskich. I warto przypomnieć, że satyra w wykonaniu Jesiołkiewicza nie cechuje się punkową ostrościa i nie daje kopa między oczy by zszokować czytelników - autor operuje absurdem, który da się lubić, który wywołuje uśmiech i który został ubrany w zajmującą, awanturniczą wręcz lekturę. I mimo złagodzonej formy, owa satyra jest jak najbardziej czytelna.

Sobota to dobry dzień na komiksy, szczególnie gdy są to dobre komiksy. Jesiołkiewczowe ziny są dobre i sprzedawane pod dobrej cenie. Jedyny problem to z ich zakupem. Karol to outsider, również cyfrowy. Trzeba więc te komiksy wypatrywać na imprezach, na stoisku zarządzanym przez twórcę serii Wolfhunt.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sobota to dobry dzień na komiksy #2-#3 (scenariusz i rysunki: Karol Jesiołkiewicz, wydawnictwo własne, 2024/2005)

Ech, szkoda że Karol Jesiołkiewcz wydaje swój magazyn z częstotliwością jeden numer na rok.