piątek, 29 maja 2026

Ćma: Żabie królestwo (scenariusz: Tomasz Grodecki, rysunki: Tomasz Borkowski, Kacper Wilk, timof comics, 2026)

Doczekaliśmy się dłuższej opowieści o Cyprianie Leopoldzie Różewiczu! Na 44 stronach można w końcu poszaleć!

W Warszawie uaktywnia się nowy złol. Z postury podobny do Kingpina oraz z uwielbieniem do pasiastych zielonych marynarek. Zwą go Żabą. Gangster bierze sobie na cel naszego superbohatera. Zresztą dość skutecznie - już na pierwszych stronach Różewicz zalicza paskudny strzał w głowę i musi lizać się z odniesionych ran. Więc pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy dojdzie do ponownej konfrontacji obu panów. Ale zanim to nastąpi, czytelnik ma okazję poznać origin bandziora oraz historię jego czterech synów.

Tomasz Grodecki, nawet mając więcej miejsca, nie lubi pisać prostych historyjek. Posiłkując się poetyką kryminału noir, często sięga po alegorie i nadaje czarnemu charakterowi wręcz egzystencjalnej głębi. Ów zabieg jest jak najbardziej zrozumiały by logicznie doprowadzić do finalnego starcia bez paździerzowego posmaku. I nawet jeśli Żabą kierują dość pierwotne instynkty i potrzeby (dominacja na mapie przestępczej miasta), Grodecki ciekawie interpretuje nasiono zła, posługując się... biologią płazów. Nie sposób odmówić klasy, z jaką scenarzysta przedstawia terroryzowaną stolicę - wypracowany miks międzywojennej stylistyki w połączeniu ze współczesnymi gadżetami tworzy żyzną pożywkę do poprowadzenia mrocznej sensacyjnej opowieści z lekko zawoalowanym komentarzem społecznym. Gdyż mimo wielu wyraźnych superbohaterskich klisz, problemy targające ćmową rzeczywistością są ponadczasowe - handel bronią, narkotyki, cyberprzestępczość i rządy twardej pięści. 

Tak naprawdę głównymi bohaterami Żabiego królestwa są rysownicy. Wilk i Borkowski dysponują odmiennym stylem (ten pierwszy wpada w groteskowy cartoon, drugi celuje w bardziej realistyczny monumentalizm) ale każdy z nich "czaruje" unikalną narracją. Twórcy postanowili że większość paneli będzie miała kształt gofra z podziałem na szesnaście równych kadrów. Ale diabeł tkwi w szczegółach - sposób ich zapełnienia zmienia się od 'gęstego' do 'przestrzennego'. Dzięki temu opowieść ma dynamiczne tempo i intrygująco okiełznuje strzałkę czasu. Dla przykładu: jest scena ukazująca frontowe drzwi hotelu Rubikon. Gdyby panel był płaskim obrazem - oko ogarnęłoby całość kompozycji w ułamku sekundy. Ale przez to, że został "rozpuzzlowany", percepcja działa pod dyktando kolejności ramek, co nadaje złudzenie filmowego ruchu kamery. Mózg najpierw analizuje budynki w tle, następnie każe gałce ocznej ześlizgnąć się na wielki napis Hotel Rubikon a na końcu zauważa postacie na dole. Dopiero po tym wszystkim składa wszystko w całość i wywołuje efekt 'wow'. Panowie sięgają po podobny motyw kilkukrotnie, za każdym razem wywiązując się wzorowo z zamierzonego efektu. Nie sposób nie wspomnieć o kolorach. Dominuje oczywiście kolor zielony. Ale sporadyczne użycie ostrej czerwieni jak i szarości podziemnego światka podbija noirową atmosferę do maximum. 

Choć mam kilka problemów z tym tytułem. Technicznie rzecz biorąc to spin-off. Ćma jest tu postacią trzecioplanową. A sam komiks więcej obiecuje niż daje. Grodecki stworzył długą ekspozycję z wytoczeniem armat większego kalibru. Zatrudnił Krystynę Czubówną do czytania didaskaliów, wypożyczył Alfreda (tego od Batmana) by wprowadził czytelnika w intrygę, mozolnie zagęszczał atmosferę... tylko po to by w finale pokazać, że cała historia mogłaby się wydarzyć właściwie bez udziału Cypriana. Różewicz na końcowych stronach objawił się jedynie po to, by ostatni kadr nabrał lirycznego wydźwięku. Nie zmienia to faktu, że przez cały czas pozostawał głównie statystą by móc obserwować upadek gangsterskiego imperium, z którym to zresztą niewiele miał wspólnego. Marzę, by Tomasz napisał dłuższą historię w której Cyprian Leopold stanąłby przed jakimś dylematem moralnym, musiałby wybierać pomiędzy mniejszym a większym złem i zaczął osobiście kontrolować fabułę.

Panowie przyłożyli się również do dodatków. Jest ich całkiem sporo. Oprócz fanartów (świetnych!) dostajemy także pięć jednostronicowych shortów stworzonych przez zaprzyjaźnionych ilustratorów. Grodecki dał w nich upust swojej erudycji i w mocno skondensowanej formie przedstawił psychikę Różewicza w różnych kontekstach kulturowo-społecznych. Efekt? Ładne i nieoczywiste rozszerzenie naszego bohatera i pokazujące, że Tomasz ma w rękawie wiele pomysłów na eksploatację stworzonego uniwersum. 

Żabie królestwo kupić warto. Mimo moich drobnych uwag, komiks czyta się z przyjemnością. Co strona to kolejna zabawa z narracją, układem kadrów, stylistyką, kolorami a także z wyłapywaniem delikatnych nawiązań po poprzednich zeszytów bądź miłych dla oka referencji (jedna z fajniejszych scen dzieje się z knajpce znanej z obrazu Edwarda Hoppera). Mam nadzieję, że ten team artystyczny dostarczy w przyszłości jeszcze więcej tak kreatywnych pomysłów.

Tekst powstał na podstawie recenzenckiego pliku pdf. Tomasz nie miał wpływu na treść recenzji a także fakt, że nigdy przenigdy nie wezmę żaby do ręki!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ćma: Żabie królestwo (scenariusz: Tomasz Grodecki, rysunki: Tomasz Borkowski, Kacper Wilk, timof comics, 2026)

Doczekaliśmy się dłuższej opowieści o Cyprianie Leopoldzie Różewiczu! Na 44 stronach można w końcu poszaleć!