sobota, 11 lipca 2026

Rycerze Zodiaku. Gra, która nie istnieje. Bestiariusz. (scenariusz i rysunki: Piotr Markowski, wydawnictwo własne, 2024/2025/2026)

Dziś na tapecie lądują ziny, które komiksami nie są, a bardziej artbooczkami. Choć autor w jednym z nich przyznaje z rozbrajającą szczerością, że kiedyś stworzy pełnoprawny komiks, jeśli tylko wymyśli satysfakcjonującą fabułę. Czy owe książeczki mają więc szansę zareklamować artystę jako obiecującego twórcę?

Pierwszy z nich raczej nie. Rycerze Zodiaku to zapis twórczego etapu Piotra, w którym lubił rysować sobie potworki. Jedna strona to jeden stwór charakteryzujący dany znak horoskopowego zodiaku. Gdyby owe rysunki nie były podpisane, to można by było mieć spore problemy z dopasowaniem postaci. Kreacje Markowskiego zdradzają mocne inspiracje kowalczukowym szlamem - to zmutowane ciała, pełne rakowatych narośli, poskręcane w dziwnych pozach i przybierające karkołomne rozwiązania anatomiczne. Owszem, gęste kreseczki w tym zinie są odpowiednio "tłuste" i linorytowe, Piotr ciekawie operuje czerwienią, jest w tym wszystkim jakaś zwichrowana body-horrorowa fantazja, ale żaden z jego pomysłów ani nie wywołuje efektu 'wow' ani nie zostaje na dłużej w głowie.

Drugi z zinków, Gra, która nie istnieje, jest o wiele ciekawszym zbiorem ilustracji. Po primo: Markowski lubi prace Mike'a Mignoli, po drugie: daje się poznać jako sprawny kolorysta i po trzecie: czuje się dobrze również w nie-horrorowych klimatach. Fajnie mu wyszedł i surrealistyczny portret "siostry" Fridy Kahlo, przesympatycznego mopsa-wojownika jak i bardzo mignolowska scena ze szkielecim rycerzem. Z klimatów grozy najbardziej spodobał mi się akt z diabłem, z kreską kojarzącą mi się ze stylem Grzegorza Weigta (gdyby ten był mniej minimalistyczny). Drugą część zina wypełniają projekty kart do nieistniejącej karcianki. Są dość oszczędne w środkach wyrazu, lepsze bądź gorsze ale co dla nas ważne - bardzo komiksowe w zamyśle.

Najlepszym z całej trójki jest ten najnowszy - Bestiariusz. Zaciekawia już sam podtytuł: Stwory, które chcą cię zabić, ale nie siegają ci do kolana. Co za piękny w swym absurdzie pomysł! I taki jest cały zin. Od zabawnych i groteskowych opisów, bo całkiem zacne ilustracje. Wiadomo, bestie to bestie i muszą być groźne, ale przez to, że są takiego wzrostu jakiego są - niektóre z nich są urocze w swojej karykaturalności. Szczególnie, że artysta nie ogranicza się do prostych portretów. Piotr ma niezłe pomysły na sceny, tła i obraną kolorystykę.

Zatem zadatek na obiecującego komiksiarza Markowski ma; widać u niego dużą wyobraźnię graficzną i lekką głowę do operowania absurdem. Szczególnie z dwóch ostatnich zinów bije przyjemny "creep factor", o podobnym natężeniu dziwności co na przykład u Śmiechosława. Owszem, można wyczuć, że chłopak próbuje różnych stylistyk i środków wyrazu, ale warsztat wyrobiony już ma. Na moje jest już na takim etapie, że może zerwać z etykietą "zdolny, ale leniwy". I jeśli sam nie wymyśli jakiejś fabułki, niech ktoś takową mu podeśle.

p.s. Zauważyłem już po napisaniu tekstu, że komiksopedia zamieściła jego nazwisko w świeżej antologii Krótkie Historie do Czytania na Kiblu. Cóż, nie mam wyboru, muszę więc kupić!

Powyższe ziny otrzymałem od autora. Piotr nie miał wpływu na treść recenzji, ale wyraźnie zaznaczył że jest gotowy na negatywną krytykę. U mnie, na blogu? Do-oh :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rycerze Zodiaku. Gra, która nie istnieje. Bestiariusz. (scenariusz i rysunki: Piotr Markowski, wydawnictwo własne, 2024/2025/2026)

Dziś na tapecie lądują ziny, które komiksami nie są, a bardziej artbooczkami. Choć autor w jednym z nich przyznaje z rozbrajającą szczerości...