Groteskowa komedia. O życiu w cieniu potrzeb fizjologicznych.
Wernisaże mają to do siebie, że pojawia się na nich alkohol. Im bardziej prestiżowa wystawa, tym lepsze wino leje się do kieliszków. Bohaterem komiksu Michalik jest pewien mężczyzna, który w towarzystwie pracującej w galerii koleżanki wraca po udanym otwarciu wystawy do domu. Pech chce, że na zewnątrz jest zimno, droga do domu daleka, a bohaterowi chce się sikać. Facet czuje opory przed skrytym podlaniem drzewka, ale uczucie parcia na pęcherz z każdą minutą rośnie. Z pomocą przychodzi jego towarzyszka, która daje mu klucz do schowanej między piętrami ubikacji w jej miejscu pracy. Mężczyzna bierze klucz, wraca chybcikiem na miejsce wciąż trwającej imprezy, odnajduje wspomnianą toaletę i... tu następuje sekwencja groteskowych wydarzeń.
Można próbować się doszukiwać w Wernisażu drugiego dna. Choćby satyry na współczesną sztukę czy przytyku w stronę rozpustnego alkoholizmu towarzyszącego wydarzeniom kulturalnym. Ale przede wszystkim to jest lekko pure nonsensowa, humorystyczna historyjka w stylu Rolanda Topora. Głównym bohaterem komiksu jest potrzeba oddania moczu. I co ona potrafi zrobić z umysłem oraz jakie lęki wyzwolić gdy w otoczeniu nie ma szansy na komfortowe wysikanie się. Dlatego (nieformalny) morał z komiksu płynie - jeśli już chcesz dużo pić, zlokalizuj najbliższą, publicznie dostępną toaletę!
Ale w Wernisażu nie chodzi tyle o prawdopodobieństwa fabularne, co o środki wyrazu, którymi historia została opowiedziana. Michalik dysponuje artystyczno-bałaganiarską kreską, która w ciekawy sposób dostosowuje się do kreowanych oparów absurdu. Autorka a to fajnie niszczy prawidła rządzące perspektywą, a to lubi skupiać uwagę kamery na niecodziennych elementach a to bez ostrzeżenia przechodzi z gęstych satyryczno-niezalowych kadrów do bardziej minimalistycznych, choć o wyrazistej geometrii. Choć największe wizualne wrażenie robi część psychodeliczna. Znika podział na ramki, wkrada się kwasowa narracja (pojedyncze użycie żółtego koloru nabiera przez to dodatkowej warstwy) a logika opowieści dryfuje w odlotowe rejony. I mimo, iż to historia z gatunku "co ja właśnie przeczytałem?" to zabiegi artystyczne zastosowane przez Martę pokazują, że dziewczyna od początku wiedziała jak z tej groteski wycisnąć najwięcej komiksowego soku.
Artystka podesłała komiks na wydarzenie Shortbox Comics Fair - międzynarodowe internetowe targi komiksu, odbywające się w październiku. Nie wiem czy został podczas nich jakoś zauważony, niemniej miłośnikom niesztampowych, absurdalnych opowieści polecam Wernisaż do sprawdzenia. Wystarczy napisać do autorski maila z pytaniem o zakup fizycznego egzemplarza. Mnie udało się kupić cyfrową wersję po angielsku, ale właśnie widzę, że już nie ma takiej możliwości.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz