czwartek, 15 stycznia 2026

Sława #3 (scenariusz i rysunki: Łukasz Wnuczek, timof comics, 2025)


Ewidentnie Wnuczek nie zna słowa 'wytchnienie'. Gdyż trzeci tom zaczyna się hitchcockowsko, potem napięcie tylko rośnie.

Posłużę się porównaniem serialowym. Często na koniec sezonu twórcy zawieszają akcję, urywając fabułę w najbardziej dramatycznym momencie. A po wielu miesiącach czekania, gdyż już widz zasiądzie przed TV i włączy najnowszy epizod, to okazuje się, że rozwiązanie następuje po 10 minutach, po czym bohaterowie otrzepują się z kurzu i spokojnie przechodzą do nowego story-arcu.

Łukasz pod koniec tomu 2 zostawił czytelnikami z kilkoma siarczystymi cliffhangerami. Ale nie uciekł się do szybkich rozwiązań - prowadząc wielopoziomową fabułę każdemu ze snutych wątków dostarczył odpowiednią dawkę dopaminy. Jarko stanął oko w oko z groźnym potworem, Mirko wpadł w jeszcze gorsze tarapaty, nie wspominając mieszkańców wioski, dla których kwestia kikimory wciąż pozostała nierozwiązana. Wnuczek już nie tylko zręcznie tka równoległe linie fabularne, także ciekawie zmienia optykę. W tym tomie spycha na dalszy plan Bognę i Lilię, za to poświęca więcej czasu Maciejowi, mężowi Bogny i ojcu chłopaków. I zręcznie gra na uczuciach czytelników. W poprzedniej odsłonie mieliśmy okazję usłyszeć historię Południcy, gdy była jeszcze żywą istotą. W tym tomie mamy okazję poznać ją jeszcze raz, tym razem z innej perspektywy. Co wywołuje piękny mętlik w głowie.

Do tej pory konstrukcja serii była raczej prosta - co rozdział to stworzenie mitologiczne odcinka. Sława była powieścią drogi, dość nietypową, o odwróconym kierunku. Wędrówce bohaterów towarzyszyły kolejni przedstawiciele prasłowiańskich legend a Wnuczek dwoił się i troił by przemielone przez popkulturę bóstwa i stwory uczynić świeżymi i jeszcze bardziej atrakcyjnymi. Podobnie jest i w trzecim wolumenie - znów mamy okazję poznać nowe istoty, ale to też miejsce, w którym dużo rzeczy zaczyna się przenikać.

Gdyż mamy do czynienia z bohaterami powracającymi. To, co wydawało się być 'stworem miesiąca' i zaledwie przystankiem na drodze pierwszoplanowych postaci, ponownie krzyżuje swoje drogi. To już nie tylko encyklopedyczny przegląd mitycznych stworzeń a tkanka właściwa świata przedstawionego. Każda decyzja, nawet ta podejmowana ad hoc, może mocno rezonować w przyszłości. Wnuczek kolejny raz wykazuje się pomysłowością w przedstawianiu fantastycznych gatunków. Wargin, mile kojarzący się z kotem, stał się tu rasowym villianem. Matwiej, dla odmiany, dostarcza swoją fizjonomią spory ładunek komizmu (podobnie jak Bzowik). Ale ze wszystkich najbardziej wyróżnia się Biały Lud. Tajemniczy, milczący, straszny! 

Sława od początku stała podskórnym klimatem grozy. W tym tomie wybrzmiewa ona o wiele mocniej. Poczucie zaszczucia cały czas paruje z kart komiksu; niezależnie czy dotyczy Mirka, czy sytuacji w wiosce. Łukasz kreśli całkiem fatalistyczny świat, w którym zagrożenie ze strony nadnaturalnego świata można jedynie odepchnąć na chwilę, lecz nie pokonać go całkowicie. Szczególnie, że autor nie jest skory do rozwiązań deus ex machina. Czytając #3 i obserwując nieciekawe sytuacje, w których znaleźli się bohaterowie, cały czas miałem nadzieję, że np. Mirko uaktywni supermoce i szast-prast, rozprawi się w trymiga z polującą na niego bestią. Ale nie, Wnuczek sukcesywnie komplikuje fabułę i likwidując jedną przeszkodę z dziką rozkoszą podstawia następną.

W każdej tak długiej opowieści bohaterowie powinni rozwijać się charakterologicznie. W tej kwestii nie mam nic do zarzucenia autorowi. Sława szukając informacji o poprzednim życiu staje się coraz bardziej zagubioną i zdesperowaną osobą. Również charakter Mirka ulega przemianie, jakby odkrywana moc zaczęła go deprawować. Już nie jest sympatycznym chłopakiem z pierwszej części, tu staje się pyskaty, natarczywy i świadomy posiadanych zdolności. Ciekawy jestem czy więcej w nim ciemnej, czy jasnej strony. Tym razem najbardziej kibicowałem Jarku. Chłopak dostał bardzo interesujący character development. Z roli 'brata swojego brata' wyrasta na inteligentnego młodzieńca, który musi stawiać czoła zagrożeniom spływającym z różnych stron. 

A co w tym wszystkim najfajniejsze? Za nami już ok. 600 stron opowieści. Ale nic nie wskazuje, by historia powoli zmierzała ku końcowi. Timof na ten rok zapowiedział już tom 4. Nic, tylko się cieszyć!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sława #3 (scenariusz i rysunki: Łukasz Wnuczek, timof comics, 2025)

Ewidentnie Wnuczek nie zna słowa 'wytchnienie'. Gdyż trzeci tom zaczyna się hitchcockowsko, potem napięcie tylko rośnie.