U Karoliny i Karola po staremu. Kolejne wakacje chylą się ku końcowi a niezobowiązująca wizyta na Wawelu zmienia się w fantastyczną przygodę.
Choć ciężko w tym przypadku mówić o 'wizycie'. Dzieciaki może i chciałyby zobaczyć wystawę z miśnieńską porcelaną, gdyby tylko udało im się wejść na teren Zamku. Ku swojemu zdumieniu odkrywają, że przy wejściu wiszą ich podobizny z krzyczącym nagłówkiem o zakazie wstępu. Ale dzięki fortelowi, udaje im się dostać do środka wystawy. Tam robi się jeszcze dziwniej - strażnicy stoją nieruchomo, ich twarze przybierają porcelanowy wygląd a kunsztownym filiżankom przygląda się wielka małpa ubrana w żółty prochowiec. Tak oto zaczyna się wielka przygoda mająca na celu ustalić kim jest tajemnicze indywiduum. A stawka jest całkiem wysoka - prawie, że apokaliptyczna!
Wabik z piątej odsłoni serii nie zniża poziomu i kolejny raz serwuje wysokooktonową historię przygodową dla młodzieży. Można śmiało powiedzieć, że Karolina i Karol to tacy młodociani odpowiednicy dr Langdona znanego z powieści Dana Browna. Może w tym albumie nie muszą za dużo uciekać, gdyż nikt nie dybie na ich życie (jak w poprzednim albumie), ale mają okazję odwiedzić kilka historycznych krakowskich miejsc i spotkać parę mocno ekscentrycznych postaci. Zresztą, intryga kolejny raz jest międzynarodowa, gdyż ich kumpel Maciek, aktualnie przebywający w Niemczech ze swoją dziewczyną, również staje się ważnym elementem umożliwiającym rozwiązanie zagadki porcelanowej choroby. Nie zabrakło również odpowiedniej dawki sytuacyjnego humoru. Aaaa! I pojawia się tajne Bractwo!
Podoba mi się jak myśli Artur, czerpiąc inspiracje pod kolejne historie. Już od jakiegoś czasu Wawel przestał być centralnym miejscem wydarzeń, ale wciąż pozostaje źródłem opowiadanych historii. Tak i tu punktem zaczepienia jest jeden ze zbiorów Zamku Królewskiego - kolekcja porcelany wykonanej w Królewskiej Manufakturze w Miśni. A Wabik niejednokrotnie dowiódł, że bez problemu przychodzi mu wplatanie w fabuły historycznych faktów. I tym razem, by połączyć muzealną faktografię z awanturniczą przygodą, scenarzysta uciekł się do elementów fantastycznych. Dzięki temu czytelnik ma okazję zajrzeć w przeszłość, do warsztatu XVIII-wiecznego rzeźbiarza i modelarza Johanna Joachima Kaendlera, by liznąć parę ciekawostek na temat europejskiego przemysłu porcelanowego.
Wabik - Nowakowski to tandem prawie-że idealny. Blockbusterowej fabule towarzyszy jak zwykle dynamiczny i lekki styl rysownika. Jak nie lubić kreski Marcina? Historyczny Kraków w jego wydaniu wygląda tak immersyjnie, że chce się zaplanować wyjazd do tego małopolskiego miasta i ruszyć śladami rodzeństwa (mnie ujął rysunek definiujący wymiary krakowskiego obwarzanka). Można więc założyć, że przyłożył się równie dobrze do odwzorowania niemieckiej i holenderskiej architektury. Podobnie ma się sprawa z bohaterami - ich się zwyczajnie lubi, chce śledzić ich perypetie a emocje, które w danej chwili panują na ich twarzach, udzielają się automatycznie rysownikowi. A dzięki częstym wypełnieniom kadrów przez szczegółowe tła - opowieść żyje i tętni akcją.
Tylko na jedną rzecz kręcę nosem. Kto i po co zakazał Karolinie i Karolowi wstępu na Wawel. Nijak nie zostało to wytłumaczone i nie ma danych, by samemu dorobić sobie teorię. Ale poza tym to kolejny świetny tom kapitalnej przygodowej serii. Można bez kompleksów ustawić albumy na półce obok uznanych tytułów frankofońskich.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz