środa, 24 czerwca 2026

Terra Incognita: Aberratio (scenariusz i rysunki: Łukasz Ryłko, wydawnictwo własne, 2026)

Łukasz Ryłko vs Świat vs Łukasz Ryłko

To już trzecie spotkanie ze światem Terra Incognity i kolejny raz - niełatwe. Ryłko ponownie uaktywnia czarną maź zwaną Szalejem/Zmorą/Lichem by ta, w feerii kolorów CMYK zakrzywiając czas i przestrzeń, kreowała następne fantastyczne przestrzenie zaludnione różnymi istotami. Autor jak zwykle tka surrealistyczną opowieść drogi, choć tym razem robot Jedynka nie jest jej głównym bohaterem. Przynajmniej nie w pierwszej części komiksu. Właściwie to Aberratio nie posiada postaci pierwszoplanowej. Owszem, są bohaterowie, którzy przez pewien czas grają pierwsze skrzypce, ale wraz z każdym drgnięciem bzika zmienia się wszystko - również główni "aktorzy" dramatu. Choć nie oznacza to ich zniknięcia, lepszym słowem jest 'przetasowanie', szczególnie że trzecia część jest najbardziej szkatułkowa ze wszystkich.

Ciężko w przypadku tej serii mówić o fabule, gdyż jest to ciąg fantasmagorycznych scen rządzących się fizyką snu. Punktem wyjścia jest spotkanie Dziobaka (robota o kształcie czajnika do herbaty) z hordą patyczaków pospolitych (prawie bezkształtnych papierowych stworzeń). Zaintrygowany ich obecnością na swoim terytorium, rusza w drogę by... 

...autor mógł przemycić parę osobistych rozważań na temat współczesnego świata i miejsca sztuki w kulturze masowej. Poprzedni tom Intuitio również mierzył się z ziemską materią, ale robił to w sposób zawoalowany, posługując się ukrytymi głęboko pod potokiem słów aluzjami. W Aberratio artysta jest bardziej bezpośredni. W pewnym momencie w środek opowieści wskakuje pewien kapelusznik, który wydaje się być evil alter-ego twórcy. Co pozwala Łukaszowi wyłuszczyć w dość przekorny sposób filozofię stojącą za Terrą Incognitą a także wystosować parę dość czytelnych rantów z punktu widzenia awangardowego twórcy. Dostaje się więc największemu komiksowemu wydawcy w Polsce, byłemu wydawcy Terry, wszelakiej maści influenserom i blogerom a także czytelnikom lubującym się w masówkach. Tak, są widoczne w autorze spore pokładu żalu przemieszane z poczuciem bezradności by zmienić zastany stan rzeczy. 

Niemniej jednak Aberratio nie jest jednym wielkim "dissem na..." To tylko najbardziej soczyste fragmenty komiksu. Ryłko między nimi serwuje surrealistyczną opowieść pełną odniesień do prądów filozoficznych i psychologicznych (skojarzyłem jedynie nazwisko Hellingera, choć wydaje mi się że jest tego więcej) a także boksuje się m.in. z polityką, historią czy dziedzictwem kulturowym. Wychwyciłem czytelne nawiązania do Rękopisu znalezionego w Saragossie, inspiracje prozą Brunona Schultza oraz poezją Norwida. Z drugiej strony, dla przeciwwagi, autor chętnie sięga po elementy retro SF i (co oczywiste w przypadku tego autora) metafizykę cechującą dzieła Lewisa Carolla. Nie sposób nie zwrócić uwagi na język. Podobnie jak w drugiej części - autor z dymkowego przegadania tka strukturę wykreowanego świata opartego na strumieniu świadomości z pogranicza jawy i snu. Co sprawia, że czytelnik może "smakować" zdania, choć niekoniecznie poczuje ich sens na języku.

Tak, warstwa fabularna jest tym, co podzieli czytelników. Jedni mogą zarzucić autorowi psychodeliczny bełkot, inny zachwycą się awandardowym podejściem do poszerzania komiksowych granic. Ale jeśli chodzi o warstwę plastyczną - Ryłko jest w stanie pogodzić wszystkich, dając kolejny raz popis graficznej wyobraźni. Jego pokręcone post-apokaliptyczne światy (w formacie A4!) pozbawione jakichkolwiek reguł zachwycają hmm... surrealistyczną schludnością? Oglądanie kolejnych stron to hipnotyczny trip w głąb zwichrowanego umysłu ale kompletnie pozbawiony, częstej w takich przypadkach, narkotycznej mgły. Łukasz hołduje kresce staromodnej, eleganckiej, czytelnej i prowadzonej z wodzirejską fantazją. Możecie sprawdzić, czy znajdziecie na tych 210 stronach choć jeden kadr, o którym można powiedzieć, że jest miałki artystycznie. 

Aberratio czytało mi się lepiej niż Intuitio. Głównie dlatego, że jest tu więcej okazji do zaczerpnięcia oddechu (czytaj: bardziej zrozumiałych fragmentów) przed ponownym zanurzeniem się w odmęty pure nonsensowej świadomości autora. A do albumu będę wracał częściej. Już teraz widzę, że za każdym razem, gdy otwieram komiks, wyłuskuję w nim coraz to nowe smaczki. Aczkolwiek - to nie jest ani łatwa lektura ani specjalnie zrozumiała. Choć swoje 'momenty' ma. 

Tytuł jest dostępny za darmo online, na blogu artysty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Terra Incognita: Aberratio (scenariusz i rysunki: Łukasz Ryłko, wydawnictwo własne, 2026)

Łukasz Ryłko vs Świat vs Łukasz Ryłko