To pięknie wydany integral. 600 stron w twardej okładce, słusznym formacie, na grubym papierze i z ciekawymi dodatkami.
Wiedziałem, że istnieje taka seria. Ale jakoś nigdy nie było okazji wziąć się za nią; skupiłem się zbieraniu innego IPN-owskiego tytułu Aga, Adam i Hamlet na tropie tajemnic. Pewnego dnia przeczytałem, że wydawca przygotował naprawdę solidną promocję na owo wydanie zbiorcze (cena okładkowa to 200 zł), więc pomyślałem "teraz albo nigdy". I tym sposobem półka Billy z Ikea musi dźwigać kolejne kilkukilogramowe tomiszcze!
Na cykl składa się 12 zeszytów. Pierwszy odcinek ukazał się w 2014 roku, ostatni rok temu. Pomysł na serię wyszedł od dr. Tomasza Łabuszewskiego, dyrektora Oddziału IPN w Warszawie. Cała historia zaczyna się we wrześniu 1939 roku w Grodnie. Poznajemy tytułowego bohatera jako pociesznego szkraba, jego rodzinę a także kolegów z podwórka. Urwisy codziennie beztrosko łobuzują nie wiedząc, że lada chwila ich życie ulegnie całkowitej zmianie wraz z inwazją hitlerowskich wojsk. Kiedy dochodzi jeszcze atak ze strony sowietów, Antek z przyjaciółmi robią wszystko co mogą by uprzykrzyć życie najeźdźcom - rzucają butelkami z koktajlem Mołotowa bądź wysadzając beczki z paliwem. Srebrny dość szybko zwraca na siebie uwagę wyższych rangą dowódców wroga, co doprowadza do wielogodzinnych przesłuchań. Gdy zostaje wypuszczony i wraca do domu, okazuje się, że cała jego rodzina i większość przyjaciół została gdzieś wywieziona. Młody brzdąc postanawia ich odnaleźć i tak zaczyna się wielotomowa odyseja Antka Srebrnego, w której będzie miał okazję wykazać się bohaterstwem podczas wielu kluczowych dla naszej historii bitew.
To, co mnie najbardziej zaskoczyło podczas lektury, to w jakim stylu została opowiedziana ta historia. Że jest przeznaczona dla najmłodszych czytelników - wiadomo już chociażby po okładce. W jednym z dodatków jest wywiad z inicjatorem serii, dr. Robaczewskim, który nakreślił szkic, w jakim tonie ma być utrzymana owa opowieść. Zapytany, skąd u niego zainteresowanie komiksem, odpowiedział, że za dzieciaka zaczytywał się m.in. w kolejnych przygodach Lucky Luck'a. I to czuć! Wojenna odyseja jest utrzymana w duchu młodzieżowej przygody, pełnej humoru i slapstickowych gagów. W każdym zeszycie rezolutne dzieciaki potrafią wystrychnąć na dudka komiksowo przerysowane czarne charaktery - które może i złowieszczo chichoczą, ale w większości przypadków do inteligentnych nie należą. Pamiętacie perypetie Franciszka Dolasa z Jak rozpętałem drugą wojnę światową? Antek Srebrny wraz z ekipą mają coś z atmosfery tego filmu!
Co warte zauważenia - dla trzech głównych scenarzystów to był debiut komiksowy. Mimo to podeszli do powierzonego zadania w pełni profesjonalnie. Dość sprawnie nakreślili ciekawe osobowości głównych postaci i logicznie je pociągneli na przestrzeni siedmiu lat trwania opowieści. Antek na początku jest sympatycznym urwisem, ale wraz z kolejnymi przygodami dojrzewa, mężnieje, wypowiada bardziej dorosłe kwestie. Poszczególne zeszyty, choć mają wspólny kręgosłup, unikają powtarzalnych motywów - w każdym jest inne zawiązanie akcji, scenarzyści stosują różne rozwiązania fabularne a i przejścia z epizodu na epizod mają solidne podstawy przyczynowo-skutkowe. Poza tym włożyli do fabuły cały zakres patentów, dzięki którym młody czytelnik od razu zostaje kupiony. Bohaterów da się lubić, humor sytuacyjny gości na co drugiej stronie, postacie zakochują się w sobie, robią sobie psikusy i w popisowy sposób torpedują plany najeźdźców. Także gdy wiatry historii rozdzielają poszczególnych członków drużyny AS-ów - w momencie gdy dochodzi do ponownych spotkań, to są one pełne napięcia fabularnego i młody czytelnik ma prawo szlochać wraz ze swoimi ulubieńcami. A że ciekawych postaci autorzy stworzyli całkiem sporo, świadczy chociażby fakt, że w pewnym momencie Wojenna odyseja przekształciła się w serię spin-offów, w których mamy okazję poczytać o przygodach pozostałych członków rodziny Srebrnych.
Z "dorosłego" punktu widzenia - chociaż cała seria jest bardzo spójna fabularnie, to jednak wychodzą na wierzch różnice w piórach scenarzystów. Najsłabiej wypadł Grzegorz Drojewski, który napisał tylko jeden zeszyt Kierunek Wilhemshaven. Ogólnie w serii pojawiają się drobne elementy fantastyczne, jednak ten wprowadzony przed Drojewskiego, mimo iż kluczowy dla fabuły, to jednak okazał się zbyt magiczny; został dopięty właściwie bez żadnego uzasadnienia. Bardzo za to lubię odcinki w wykonaniu Tomasza Robaczewskiego. W każdym z jego zeszytów występują jacyś ciekawi villiani, którzy nie dość że załażą mocno za skórę bohaterom to jeszcze potyczki z nimi wywołują trwałe efekty na psychice Antka. Z kolei Michał Konarski wprowadził w fabułę zbyt wiele historycznych postaci. Rozumiem, że takie były założenia serii, ale mimo całej przygodowej otoczki, w opowieść wkradły się dość nudnawe gadające głowy. Robaczewski zgrabniej balansował środkami ciężkości. Ale żeby nie było - dla dorosłego czytelnika epizod Przemarsz przez piekło to pomysłowo napisany scenariusz, w którym postacie pierwszoplanowe zostają schowane nieco na dalszy plan by w finale Konarski udanie przekazał emocje towarzyszące pierwszym dniom Powstania Warszawskiego.
Nie ma też co się oszukiwać - za sukcesem serii stoi przede wszystkim Hubert Ronek. Jaką człowiek ma kapitalną krechę, nie muszę nikogo przekonywać. Otwieramy dowolny zeszyt, kartujemy parę stron i widzimy że chcemy mieć ten komiks. Dla stworzonych postaci, miękkiej kreski, kolorów, dbania o szczegóły, wiernego odwzorowania lokacji i bijącego ze stron cartoonowego zacieszu.
Tak się sprzedaje historię. Wojenna odyseja Antka Srebrnego to typ komiksu, w którym się tonie że tylko okulary wystają zza okładki, przewraca z wypiekami kolejną stronę, śmieje do rozpuku z głupich Rzymian Niemców i Rosjan a miejscami smuci i wzrusza. I nie, te emocje to nie tylko u młodzieży - to na tyle ciekawa i sprawnie zmajstrowana historia, która ma wiele asów w rękawie by z powodzeniem porwać także tych starszych. I nie tylko tych zafiksowanych na punkcie historii.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz