piątek, 23 października 2026

Ciemny odcień czerni #2 (scenariusz: Bartek Sutor, rysunki: Łukasz Perdjan, wydawnictwo Diablaq, 2026)

Drugi zeszyt kończy główny wątek fabularny zawiązany w pierwszym tomie i tworzy podwaliny pod właściwy początek.

Wysocki uciekł, nikt nie ma pojęcia dokąd, a zegar tyka, gdyż na szali leży życie młodej dziewczyny. Sara jest coraz bardziej sfrustrowana faktem, że poszukiwania przestępcy zostały przekazane innym oddziałom a czarę goryczy przelewa oddelegowanie jej do zupełnie zwyczajnej sprawy jaką jest grabież sklepu jubilerskiego. Policjantka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i ponownie poszukać pomocy u Czarnego. W samą porę, gdyż ataki paniki Adama przybierają coraz większą skalę. Tym razem były policjant pokazuje jej jedną rzecz, którą kobieta postanawia sprawdzić...

Ale drugi zeszyt nie samym głównym wątkiem żyje. Bartek zdradza więcej informacji o tragedii sprzed roku. Robi to na tyle sprytnie, że nie wykłada kawy na ławę a wręcz przeciwnie; podaje skrawki informacji, że owe wydarzenia mają znamiona o wiele większej intrygi. Scenarzysta nie porusza jeszcze kwestii skąd dokładnie się wzięły moce u Czarnego. Robi za to jedną, dość dyskusyjną rzecz - odblokowuje u Adama dodatkowy skill. Głównie po to, by popchnąć akcję do przodu, ale na szczęście sam jest tego świadom, czemu daje wyraz w odpowiedniej kwestii dialogowej. To, co podoba mi się również w tej odsłonie, to że z pozoru błaha "sprawa odcinka" jaką jest napad na sklep jubilera Soroża nie jest zwykłym wypełniaczem a składową bardziej skomplikowanej układanki.

Sutor dobrze czuje się w dialogach, gorzej z pomysłami fabularnymi. Najbardziej dramatyczny moment można określić frazą "miała więcej szczęścia niż rozumu". Nie jest niczym złym wprowadzanie do opowieści zaistnienia przypadkowych zdarzeń, tu jednak zostało to skonstruowane na zasadzie topornej deus-ex machiny. Można przymknąć oko, gdy taki zabieg zostaje wprowadzony gdzieś w trakcie snucia opowieści (a w tym zeszycie takich pomyślnych zbiegów okoliczności jest kilka), ale w finale? To psuje całą wypracowaną dramaturgię! Nawet, jeśli owa scena jest w założeniu cała groteskowa. By zbytnio nie spoilerować - ów kluczowy element mógł służyć jako właśnie element. Taki, który by pomógł przechylić szalę na stronę dobra, ale nie odwalić za wszystkich całą robotę :) 

Łukasz Perdjan chyba miał mniej czasu na narysowanie drugiej części, niż w przypadku pierwszej odsłony. Czuć pośpiech. Bardzo często rysowane twarze nie oddają scenariuszowej rzeczywistości - mimiki są albo miałkie, albo przeszarżowane. Są kadry, gdzie emocje grają bezbłędnie - chcę tylko napisać, w jedynce lepiej nakreślonych ramek było więcej. Również rysownik ma pewne problemy z podobieństwami. Sara w pracy we włosach spiętych w kucyk i Sara prywatnie z uwolnioną fryzurą to dwie różne osoby; trochę zajmuje czasu przyzwyczajenie się do tych dwóch wydań. By nie tylko grymasić - Łukasz w kilku miejsca poszukuje bardziej oryginalnych środków wyrazu. Tym razem nie ma mega-rozkładówki, za to kadr à la AutoCad jest tym, co najbardziej zostaje w pamięci.

Przy pisaniu #2 przydałoby się, żeby ktoś z boku przeczytał skrypt i pomógł wyłapać pewne nielogiczności. Wbrew temu, co mówi Sara, pomoc Adama w części pierwszej w namierzeniu Wysockiego była... zerowa. W pewnym momencie żona przedsiębiorcy zarzeka się z zimnym wzrokiem, że nie pomoże w schwytaniu męża. Stronę dalej - współpracuje na całego. Tak, Ciemny odcień czerni nie rości sobie żadnych praw do bycia topową serią, lecz mimo wszystko jakaś konsekwencja scenariuszowa by się przydała. Szczególnie, że te dwa zeszyty to prolog dający carte blanche trzeciej odsłonie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ciemny odcień czerni #2 (scenariusz: Bartek Sutor, rysunki: Łukasz Perdjan, wydawnictwo Diablaq, 2026)

Drugi zeszyt kończy główny wątek fabularny zawiązany w pierwszym tomie i tworzy podwaliny pod właściwy początek.