Czemu drużyna Teka postanawia przylecieć na centralną planetę Federacji, skoro jej członkowie są wyjęci spod prawa?
Czemu drużyna Teka postanawia przylecieć na centralną planetę Federacji, skoro jej członkowie są wyjęci spod prawa?
O, lekkie zdziwko. Łuczyński zamiast kontynuować epickość opowiadanej historii, zboczył nieco z kursu. Część bohaterów odstawił na bok, a na nową misją wysłał główną trójkę, dzięki czemu fabuła w pewnym momencie nabrała przyjemnego posmaku buddy movies.
Gdy czytało się wywiady z okazji wydania pierwszego tomu, pojawiała się myśl: Oho, kolejny młody i ambitny twórca, który od razu planuje wieloczęściową sagę i obiecuje gruszki na wierzbie. Ileż to już podobnych narwańców spasowało po debiucie? Hm... Tom dwa daje sporo argumentów, że tym razem może być inaczej.
Wg blurba to "historia młodzieńca, który musi pogodzić się z samym sobą". Ale przede wszystkim to opowieść o emocjach. Tych mocno ...