Redakcja AKT-u niedługo leczyła kaca z okazji wydania 30 numeru magazynu, szybko zakasała rękawy i z początkiem roku rzuciła na rynek kolejny wolumen!
Redakcja AKT-u niedługo leczyła kaca z okazji wydania 30 numeru magazynu, szybko zakasała rękawy i z początkiem roku rzuciła na rynek kolejny wolumen!
W tym miejscu powinien pojawić się tekst o AKT #29, ale... gdzieś mi się zawieruszył. Szukałem wiele razy ale magazyn wsiąkł jak kamfora. Tak więc przeskakuję od razu do najnowszego, jubileuszowego numeru.
Pierwszy Drugi numer darmowego AKT-u przygotowanego na ubiegłoroczny Festiwal Sztuki Komiksowej w Poznaniu okazał się sukcesem. Na tyle dużym, że AKT-owcy na tegoroczną imprezę przygotowali kolejne 24 strony komiksowego dobra.
Nie wdając się w zawiłości związane z RelaxGate, wersja Krzysztofa Garuły wydała mi się atrakcyjna ze względu na sporą liczbę polskich nazwisk na okładce. Lektura już za mną i cóż - ewidentnie magazyn jest skierowany do miłośników frankofońskiego mainstreamu, gdzie najbardziej ceniony jest realistyczny rysunek. A jak wypadli 'nasi'?
Moja przygoda z AKT-em zaczęła się niedawno, ale już tytuł zdążył wskoczyć na listę czasopism, których kolejnych numerów zaczynam wyczekiwać. W środku #28 sporo ciekawej publicystyki: najbardziej przypadł mi do gustu interesujący wywiad z Marią Rostocką oraz ciekawa analiza serialu Big Bang Theory pod kątem komiksowych nawiązań. A poza tym to, co misie lubią najbardziej - komiksy!
Magnesem do jak najszybszego nabycia nowemu numeru AKT-u była dla mnie nowa historia ze świata Bronx Story, ale teraz, kiedy ów magazyn mam w łapkach, to czemu by nie skrobnąć coś o pozostałych komiksach?
Wg blurba to "historia młodzieńca, który musi pogodzić się z samym sobą". Ale przede wszystkim to opowieść o emocjach. Tych mocno ...